Banner Top

Temat dnia

Polski rynek e-commerce rozwija się najbardziej dynamicznie w Europie

Według najnowszego raportu „Rynek towarowy i logistyczny w Polsce – wzrost, trendy i prognozy na lata 2020-2025” CARG dla rodzimej branży TSL wyniesie około 4 proc.[1]. Wiąże się to między innymi z budową nowej powierzchni magazynowej oraz rozwojem segmentu e-commerce.

Wzrost handlu w Internecie stanowi motor napędowy przewozu towarów krajowych i transgranicznych. E-commerce jest wymieniany jako jeden z trendów mających wpływ na transport i logistykę w najbliższych latach. Co więcej wymusi na branży szybsze inwestycje w cyfryzację, gdyż zarządzanie danymi w modelu SaaS, monitorowanie pojazdów, a tym samym ładunków, w czasie rzeczywistym oraz systemy do planowania frachtów to obligo firm, które chcą pozostać konkurencyjne względem zachodnich operatorów logistyczno-transportowych.

Dostępność lecznictwa psychiatrycznego dla dzieci i młodzieży

System lecznictwa psychiatrycznego dzieci i młodzieży wymaga zmian, bowiem nie zapewnia kompleksowej oraz powszechnie dostępnej opieki zdrowotnej w tej dziedzinie. Problemem jest nierównomierne, w skali kraju, rozmieszczenie kadry lekarskiej, szpitalnych oddziałów psychiatrycznych i poradni dla małoletnich.

W pięciu województwach nie funkcjonował żaden oddział psychiatryczny dzienny, a w województwie podlaskim brakowało oddziału całodobowego. Zdarzało się, że małoletni pacjenci trafiali na oddziały dla dorosłych. Zmniejszyła się również liczba podmiotów udzielających małoletnim ambulatoryjnych świadczeń psychiatrycznych, a jednocześnie dostępność do nich była uzależniona od miejsca zamieszkania - utrudniona w małych miastach i na wsi. Przede wszystkim jednak brakowało profilaktyki zaburzeń psychicznych, którą powinien zapewnić model leczenia środowiskowego, stanowiący najbardziej efektywną formę opieki psychiatrycznej nad tą populacją.

Mobile gaming w służbie brand safety – bezpieczeństwem gry biją na głowę aplikacje społecznościowe

Wycofanie się z płatnych kampanii największych reklamodawców znanej platformy społecznościowej spowodowało stratę rzędu 7 mld. dolarów w ciągu zaledwie jednego dnia.

Z kolei bojkot reklamowy w popularnym serwisie streamingowym skutkował wycofaniem działań na tej platformie ponad 250 firm i utratą setek milionów dolarów. Głośna kilka lat temu akcja aktywistów Sleeping Giants względem serwisu Breitbart sprawiła, że ponad 4 tys. reklamodawców (90 proc.) umieściło tę witrynę na czarnej liście reklamowej.

Boom na zakup domów w Stanach Zjednoczonych. Jak wygląda sytuacja w Polsce?

Pandemia COVID-19 nie przeszkadza Amerykanom w zakupach domów. W USA właśnie odnotowano historycznie największy wzrost w liczbie sprzedanych nieruchomości. W Polsce także powiało optymizmem.

Tanie kredyty i rekordowo mało domów w ofercie
Jak podaje organizacja zrzeszająca amerykańskich pośredników w obrocie nieruchomościami, National Association of Realtors w lipcu sprzedaż domów na rynku wtórnym w porównaniu do czerwca wzrosła o 24,7 proc., co jest największym miesięcznym wzrostem od notowania z 1968 r. Oczywiście musimy mieć na uwadze stosunkowo niższą niż zwykle bazę, ale to i tak wynik, który robi wrażenie. Jednocześnie odnotowano wzrost sprzedaży o 8,7 proc. w porównaniu do analogicznego miesiąca 2019 r., a nastąpił on w sytuacji zmniejszonej podaży i rosnących cen na rynku nieruchomości. Zwiększonemu popytowi sprzyjało niskie oprocentowanie kredytów.

Pandemia pozbawiła Cię etatu? Czas na własny biznes! Jak założyć firmę (nie tylko) w koronakryzysie

W czasie pandemii Covid-19 pracę straciło ok. 660 tys. Polaków[1]. Wiele firm, starając utrzymać się na rynku i zachować płynność finansową, zostało zmuszonych do redukcji zatrudnienia. I wygląda na to, że to nie koniec zwolnień.

Szacuje się, że do końca trwania stanu epidemicznego w naszym kraju, bez pracy może zostać nawet 2 mln osób, a bezrobocie może osiągnąć poziom 10%[2]. Co zrobić, gdy nagle wypadniemy z rynku pracy? A może założyć własną działalność? Szalony pomysł? Niekoniecznie. Utrata etatu może być motywacją dla tych osób, które od dawna planowały zostać własnym szefem, do tego, by w końcu odważyć się na ten krok. Co więcej, koronakryzys - oprócz spowolnienia gospodarczego - przyniósł również nowe możliwości.

Czy zakup mieszkania w aktualnej sytuacji to dobry pomysł?

W II kw. 2020 r. zaobserwowaliśmy znaczące zmiany w trendach na rynku mieszkaniowym, związane są ze skutkami pandemii Covid-19. Szczególnie zauważalne jest to w kwestii popytu, który w kwietniu spadł do nienotowanej wcześniej wartości[1].

Lockdown uniemożliwił proces zakupowy, a klienci wykazywali niechęć do prezentowania nieruchomości potencjalnym nabywcom, którzy również często rezygnowali z osobistych wizyt w miejscu inwestycji. W konsekwencji, tylko w maju liczba ogłoszeń była aż o 15 proc. wyższa niż w lutym i o 20 proc. wyższa niż przed rokiem[2]. Dodatkowo zawieszono decyzje o zakupie mieszkań. Wraz z rozwojem pandemii, banki w II kwartale jeszcze bardziej zaostrzając politykę udzielania kredytów hipotecznych, wycofały oferty promocyjne, jednocześnie podwyższając marże do ok. 4,5 pp., w celu zrekompensowania sobie strat związanych z kolejnym obniżeniem stóp procentowych. Podwyższyły także wysokość wkładu własnego do 20 proc. wymaganego przy wnioskowaniu o kredyt mieszkaniowy (nadal banki finansują transakcje z wkładem własnym na poziomie 10 proc.).

Dostępność mieszkań najgorsza od 8 lat. Potrzeba aż 108 pensji

W ostatnich latach ceny mieszkań w Polsce rosły, ale na szczęście w podobnym tempie zwiększały się wynagrodzenia. Dostępność utrzymywała się więc na stabilnym poziomie.

Dla przykładu w I kw. 2013 r. aby kupić mieszkanie w dużym mieście, na rynku wtórnym, o powierzchni 50 m2, przeciętnie potrzeba było 102 średnich pensji netto. W IV kw. 2019 r. ten wskaźnik był na dokładnie takim samym poziomie. Drugi kwartał 2020 r. przyniósł jednak znaczącą zmianę. Liczba potrzebnych pensji wzrosła bowiem aż do 108. Oznacza to, że dostępność mieszkań była w tym czasie najgorsza od 8 lat.

Jak dbać o finanse i nie dać się długom na starcie w dorosłość

Kolejna grupa młodych-dorosłych, czyli świeżo upieczeni studenci, rozpoczynają samodzielne życie na własny rachunek. Początki zarządzania finansami osobistymi mogą być trudne i stresujące.

Pogodzenie niemałej liczby wydatków przy przeważnie niewielkich dochodach, może okazać się wyzwaniem. Banki kuszą kredytami, a firmy zakupami na raty i odroczonymi płatnościami. Te rozwiązania są dobrą opcją, póki stać nas na spłatę zaciągniętych zobowiązań. Niestety, zadłużenie wśród młodych Polaków ciągle rośnie. Na początku 2015 r. na liście dłużników KRD znajdowało się 18,6 tys. osób między 18. a 25. rokiem życia z długiem wynoszącym 28,12 mln zł, a na początku 2020 r. liczba ta zwiększyła się do 135,6 tys. z długiem sięgającym 554,9 mln zł[1]. Pandemia Covid-19 jeszcze pogorszyła i tak nieciekawą sytuację generacji Z. Skąd się bierze zadłużenie dwudziestolatków? Czy za ich problemami stoi niefrasobliwość, brak wiedzy na temat finansów czy jeszcze inny powód? Co trzeba wiedzieć przed rozpoczęciem nowego etapu w życiu, jakim są studia i samodzielnym zarządzaniem domową kasą, by nie stać się bankrutem przed trzydziestką?

Banner 468 x 60 px

Banner 468 x 60 px