Banner Top

Mateusz Świdnicki: Jeśli dostanę powołanie na mecz to dam z siebie wszystko

  • Published in cz.Sport

Mateusz Świdnicki jest jednym z kilku juniorów, których w tym sezonie do swojej dyspozycji będzie miał Marek Cieślak. Wiele wskazuje na to, że będzie on walczył o miejsce u boku Jakuba Miśkowiaka z Bartłomiejem Kowalskim.

Nasz korespondent uciął sobie krótką pogawędkę z wychowankiem Włókniarza Częstochowa.

W ubiegłym roku młodzieżową parę forBET Włókniarza stworzyli Jakub Miśkowiak oraz Michał Gruchalski. Nasz dzisiejszy rozmówca jednak w weekendy się nie nudził, bowiem występował w barwach drugoligowych Wilków Krosno. Najpierw w ramach instytucji gościa, a następnie już w ramach wypożyczenie. W zespole Janusza Ślączki wystąpił w jedenastu spotkaniach, w których wywalczył 64 punkty z siedmioma bonusami. Taki rezultat w 47 biegach dał mu trzydziestą średnią biegową - 1.511. - Były mecze gorsze i lepsze, aczkolwiek był to dla mnie pierwszy pełen sezon w lidze i cały czas się czegoś uczyłem. Starty w 2. lidze dały mi bardzo dużo, przede wszystkim obycia w jeździe z seniorami. W ubiegłym sezonie poziom drugiej ligi był naprawdę bardzo wysoki i trzeba było się nieźle napocić, aby wyrwać jakieś punkty - mówi nasz rozmówca.

Błysk możliwości Mateusza Świdnickiego mieliśmy 23 czerwca, gdy w Opolu wywalczył dla swojego zespołu aż trzynaście punktów (3,2,1,3,2,2) i był zdecydowanym liderem Wilków. Czy taki wynik potrafi dodać wiatru w żagle, czy jednak zawodnicy nie przykładają aż takiej uwagi tylko do jednego występu? - Były to jak dotąd moje zawody życia. Miałem świetną jednostkę, którą kilka dni wcześniej odebrałem od pana Jarosława Krawczyka. W parku maszyn pomagali mi: mój tata, trener Józef Kafel i Michał Ciurzyński, co też na pewno miało wpływ na wynik tamtych zawodów. A tor w Opolu jest jednym z moich ulubionych. Bardzo pasuje mi tamtejsza geometria. To wszystko złożyło się na naprawdę fajny występ.

„Mati” zna już smak rywalizacji w najlepszej lidze świata. W 2018 roku pojechał on w ośmiu wyścigach, w których udało mu się zdobyć jeden punkt. Czy teraz czuje się już gotów do tego, aby rywalizować z czołówką światowego speedwaya? - Trudno mi w tym momencie odpowiedzieć na to pytanie. Trenuję bardzo dużo, buduję jak najlepsze zaplecze sprzętowe i sponsorskie. Z tego miejsca chciałbym zaprosić chętnych do współpracy. Mogę obiecać, że jeśli dostanę powołanie na mecz to dam z siebie wszystko i będę walczył o każdy centymetr toru.

Przenosiny o dwie klasy rozgrywkowe wyżej to spore wyzwanie, ale i potrzeba inwestycji sprzętowych. - Będę miał zapewnione przez klub bardzo dobre zaplecze.

W sezonie 2019 żużlowcy Bocar Włókniarza sięgnęli po dwa medale mistrzostw Polski juniorów - drużynowo oraz w parach. Świdnicki w składzie znalazł się tylko w jednej z tych imprez - DMPJ. Czy jest usatysfakcjonowany wszystkimi swoimi występami poza ligowymi? - Było kilka zawodów, które poszły mi naprawdę świetnie. Było tak na przykład podczas tego meczu w Opolu, a także na Zapleczu Kadry Juniorów w Lublinie, gdzie również wywalczyłem trzynaście punktów. Zdarzały się też jednak zawody słabe, gdzie czułem się dobrze, ale nie mogłem dogadać się ze sprzętem. W porównaniu z sezonem 2018 to ten miniony był w porządku.

Wiele wskazuje na to, że żużlowiec będzie ścigał się nie tylko w PGE Ekstralidze, ale również w 2. Lidze Żużlowej. W ramach gościnnych występów miał trafić do OK Bedmet Kolejarza Opole, lecz ze współpracy częstochowsko-opolskiej nic nie wyszło, a drugoligowiec ściągnął juniorów z Falubazu Zielona Góra. Czy wobec tego 18-latek chciałby znów związać się z krośnieńskim klubem i tam jeździć, gdy pozwoli mu na to kalendarz? - Nie ukrywam, że chciałbym występować jako gość, bo wiadomo, że im więcej jazdy, tym lepiej. W Krośnie bardzo mi odpowiadało w ubiegłym sezonie, aczkolwiek do czasu podpisywania kontraktów w ramach gościa jest jeszcze sporo czasu, bowiem do drugiej połowy marca.

W 2019 roku wychowanek Włókniarza odwiedził również zagraniczne tory. Ścigał się m.in. w ukraińskim Równe czy czeskich Pardubicach. Czy dobre wyniki w kraju i poza nim zaowocowały zainteresowaniem menedżerów z klubów zagranicznych? - Nie dostałem żadnego telefonu. Wiem, że to jeszcze nie ten poziom. Moim marzeniem od zawsze są starty za granicą, szczególnie w Szwecji. Myślę, że gdy będę prezentował dobry poziom to kiedyś moje marzenie ma szansę się spełnić.

Szczególnie dobry kontakt Świdnicki za sprawą Andrija Karpowa złapał wśród działaczy z Ukrainy. Żużel w tym kraju stale od kilku lat podnosi się z kolan i wiele wskazuje na to, że idzie to wszystko ku dobremu. Junior to potwierdza. - Bardzo dobrze dogadywałem się w Krośnie z Andrijem Karpowem, który mnie na te zawody zaprosił i za co jestem mu bardzo wdzięczny. Byłem na Ukrainie pierwszy raz, mega mi się spodobało i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę mógł się tam pościgać. Zainteresowanie było naprawdę duże, a na zawody przyszedł prawie cały stadion. Widać, że tamtejsi mieszkańcy są spragnieni speedwaya. Stadion w Czerwonogrodzie jest naprawdę ładny. Bardzo szkoda, że ten sport na Ukrainie jest traktowany niszowo.

Na koniec zapytaliśmy jeźdźca o przygotowania do nowego sezonu. W jaki sposób trenuje on do bardzo ważnego dla siebie roku i czy zmienił coś w swoim toku czy oparł wszystko na sprawdzony schemat? - Trenujemy z innym trenerem, niż rok wcześniej, ale tematyka treningów się nie zmieniła.

cz.info.pl, Konrad Cinkowski, foto: Zbigniew Tromczyński

Banner 468 x 60 px

Banner 468 x 60 px