Banner Top

Bartłomiej Kowalski: Nie narzucam sobie zbędnej presji

  • Published in cz.Sport

Częstochowski Włókniarz na braki w młodzieżowej kadrze narzekać nie może. Jednym z kandydatów do składu ligowego jest Bartłomiej Kowalski, który w minionym sezonie ścigał się głównie w imprezach dla zawodników do dwudziestego pierwszego roku życia.

Pewniakiem do ligowego zestawienia w ekipie Marka Cieślaka jest oczywiście Młodzieżowy Indywidualny Mistrz Polski - Jakub Miśkowiak.

O drugie miejsce w składzie walczyć powinni Mateusz Świdnicki i właśnie Bartłomiej Kowalski. Czy w głowie juniora pojawia się już myśli, że otwiera się przed nim realna szansa występów w PGE Ekstralidze czy dopiero wszystko zacznie się nakręcać od marca, gdy wyjadą na tor? - Stoję przed szansą jazdy w podstawowym składzie, ale nie patrzę na to przez pryzmat walki o skład z Mateuszem. Skupiam się tylko i wyłącznie na sobie i swojej formie. Dam z siebie 110%, a trener Marek Cieślak zdecyduje, który z nas będzie startował. Nie narzucam sobie zbędnej presji. Wiem na co mnie stać i że będę dobrze przygotowany do sezonu. Czas pokaże co z tego wyjdzie - mówi w rozmowie z naszym serwisem młody żużlowiec.

W tym roku Kowalski ścigał się w zawodach młodzieżowych, ponieważ nie udało się ostatecznie sfinalizować wypożyczenia w ramach instytucji gość do drugoligowej Speedway Wandy Kraków. Czy z tego powodu uważa, że sezon jest dla niego nieco stracony? - Niektórzy po takim sezonie mówią, że mam stracony. Sam tego nie odczuwam i wiem, że tak nie jest. Mimo tego, że nie startowałem w lidze, miałem dwa razy tyle zawodów co w sezonie 2018, kiedy to reprezentowałem barwy Wandy Kraków. Kroczek do przodu zatem wykonałem. Klub z Częstochowy nie ograniczał mnie jeśli chodzi o występy w kraju czy za granicą, więc mimo wszystko uważam, że miałem dużo jazdy i jestem z tego zadowolony. Przyszły sezon zapowiada się jeszcze bardziej pracowicie, a ja podchodzę do tego tak: „nie chochlą, a łyżeczką.”. Powoli do przodu i to jest najważniejsze.

Czy brak występów ligowych w porównaniu do wielu startów Mateusza Świdnickiego może dać mu jakąś przewagę czy to nie ma tak naprawdę żadnej różnicy? - Nie myślałem o tym nawet. W marcu wystartuje nowy sezon, a wtedy wszystko zacznie się od nowa. Każdy z nas startował dużo i zdobył nowe doświadczenia. Poza tym każdy sezon jest inny, co w przeszłości można było zaobserwować u innych zawodników. Wynik sportowy w żużlu to suma kilku zmiennych. Wszystko musi zagrać, a wtedy będzie tak, jak sobie zawodnik zaplanuje.

Czy z perspektywy czasu wychowanek szkółki Janusza Kołodzieja uważa, że brak ligowych występów może się odbić negatywnie na jego sportowej postawie? - Uważam, że nie odbije się to negatywnie. Brak startów w lidze zastępowałem innymi możliwymi zawodami czy też treningami. Moja forma sportowa nie ucierpiała przez to w żaden sposób. W tym roku skończę dopiero osiemnaście lat.


Bartłomiej Kowalski mimo trudnego sezonu nie może narzekać na brak sukcesów. Na jego szyi zawisły dwa medale zawodów mistrzostw Polski do lat 21. Drużynowo z kolegami sięgnął po srebrny medal, zaś w rywalizacji par po brązowy, choć na tor w finałowej batalii nie wyjechał. Miał jednak duży wpływ na awans, gdy zastępował w eliminacjach Michała Gruchalskiego. Czy jest zadowolony i czy dwa sukcesy potrafią dać pozytywnego kopa? - Oczywiście, że dodaje, ponieważ przyszedłem z drużyny, w której się nawet o medalach nie myślało, do drużyny w której głównym celem jest zdobycie medalu. Udało się z chłopakami stanąć na podium w obu imprezach i jestem niesamowicie z tego zadowolony. Teraz kolejny sezon, nowe szanse i możliwości, aby zawiesić na szyi kolejne krążki. Zarówno te drużynowe, ale i indywidualne.

17-latek wraz z Mateuszem Świdnickim mieli występować w roli gościa w drugoligowym Kolejarzu Opole, lecz klub ze stolicy polskiej piosenki postawił ostatecznie na zaciąg zielonogórski. Czy zawodnik rozgląda się zatem za nowym zespołem? W kuluarach mówi się, że ma zasilić Stal Rzeszów. - Oczywiście czekam na decyzję mojego klubu. Cały czas jesteśmy w kontakcie w tej sprawie. Włókniarzowi zależy na moim rozwoju, a ja z drugiej strony ufam też klubowi i zarządzającym ludziom, tak samo jak trenerowi. Wiem, że wybór startów jako gość będzie przemyślany i trafny.

Czy możliwość występów w PGE Ekstralidze spowoduje, że zawodnik zdecyduje się na zmiany teamowe oraz znaczne inwestycje sprzętowe? - W sezonie 2020 zaszły kosmetyczne zmiany w moim teamie. Niezmiennie czuwa nad nim mój tata - Darek Kowalski. Sprzętem zajmować się będą dwaj mechanicy - Sławomir Tronina oraz Mateusz „Yogi" Opioła. Nowym członkiem zespołu jest z kolei pan Paweł Jadach. Kiedy ja przygotowuję się do sezonu od strony fizycznej i mentalnej, reszta teamu zajmuje się dopięciem wszystkiego na ten przysłowiowy ostatni guzik. Inwestycje w sprzęt również będą na pewno. Kilka nowych silników, ale i parę tych z zeszłego sezonu, ponieważ spisywały się znakomicie. Pod tym względem będę przygotowany na takim poziomie, abym mógł rywalizować z każdym.

W ostatnich dniach juniorowi udało się pozyskać potężnego sponsora. Do teamu Bartłomieja Kowalskiego dołączyła firma HN Speed-Energy Products. Rzadko zdarza się, aby mniej doświadczonym zawodnikom udało się pozyskać takiego partnera. Jak dokonał więc tego tarnowianin? - Trzeba byłoby zapytać o to osobę, która zajmuje się w moim teamie sponsorami (uśmiech). Mnie cieszy fakt, że zostałem zawodnikiem, którego będzie wspierać firma HN Peter Nowak.

cz.info.pl, Konrad Cinkowski, foto: Waldemar Deska, Zbigniew Tromczyński

Banner 468 x 60 px

Banner 468 x 60 px