Banner Top

cz.Kontra

Symetryści, kibice, zobojętnieni

Niedźwiedzią przysługę mogą sprawić partiom opozycyjnym wyniki sondaży przedwyborczych. Utwierdzają one bowiem w przekonaniu, że wystarczy być i nic nie robić, a PiS przegra wybory parlamentarne.

Nie ma, niestety, powodów do optymistycznego spokoju. Po pierwsze: PiS jest przestraszony możliwością utraty władzy, a tym samym zdeterminowany by zrobić wszystko, nawet nie przejmując się prawnymi ograniczeniami, by nie przegrać. Po drugie, w przypadku, gdy partie opozycyjne, zdecydują się iść osobno, zawsze się może zdarzyć, że któraś z nich nie przekroczy progu wyborczego. Wówczas, głosy oddane na Lewicę lub PSL mogą być głosami na PiS. Po trzecie, większościowy system wyboru Senatu, preferujący prowincję powoduje, że zmobilizowany PiS może w tej izbie mieć większość. A po czwarte... wszystko zależne jest, jak zdefiniujemy zwycięstwo.

Nowa szkoła

Nie oszukujmy się, to nie pan Czarnek jest problemem polskiej edukacji publicznej. Jest on tylko owocem systemu oświatowego. Działa ten system, jak działa; wiemy, że głupio, ale skoro działa, to widać tak musi być.

Dziękujemy w październiku nauczycielom, rozdając goździki i medaliki; podkreślamy ich ofiarność obiecując podwyżki, jak tylko w kasie znajdą się pieniądze. Ani dziękujący, ani protestujący, a tym bardziej nauczyciele, nie są zainteresowani zmianami, bo nie wierzą w ich sens. Przeżyliśmy kilka reform, po których wszystko zostało po staremu; a jak wiadomo, produkt, którego nie da się naprawić, widocznie nie jest popsuty.

Imponderabilia

Są pytania na które nie widzę potrzeby odpowiadania; bo odpowiedź moja byłaby tylko powieleniem wypowiedzianych już słów. Istnieje sfera, po staropolsku nazywana imponderabilia, nie wymagająca racjonalnych uzasadnień. Honor to honor, zamiast tłumaczyć odsyłam do Conrada; patriotyzm – zastępuje mnie w odpowiedzi Jan Kasprowicz: „rzadko na moich wargach....” Zasady są po to, by je przestrzegać, a nie tylko głosić.

Mój dobry kolega, Andrzej Zembik, zwrócił mi uwagę na prezentację fotografii kieleckiego twórcy Krzysztofa Zająca. Andrzej oczarował mnie niegdyś swoją wizją „białoczerwonej”; z pomocą aparatu fotograficznego wyrwał barwy narodowe z banalnego kontekstu; odkrywał je na pordzewiałych burtach statków. Krzysztof Zając tworzył, jakby w kontrze do Andrzeja. Nie szuka, lecz układa rekwizyty; nie wyrywa z banału, lecz ów banał starannie planuje. Prócz nazwy, określającej ogólny temat, nic nie łączy tych dwóch prezentacji. Nie ma punktów stycznych, ani dialogu, nie ma możliwości porównania ich wartości estetycznej. Zresztą mam uzasadnione wątpliwości wobec swoich kwalifikacji, bym miał prawo osądzać, budując hierarchię wartości.

Podróż do kresu mocy

Stary ma ten przywilej, że może sobie rozpamiętywać przeszłość, bo wie, że w przyszłości już go nic dobrego nie spotka. Młody skazany jest na futurystykę.

Jako starszy facet pozwolić sobie mogę na nieuczestniczenie w życiu politycznym, nawet w wyborach. Wynik ich w małym stopniu może mnie dotyczyć, zanim odczuwalne będą skutki kolejnych „dobrych zmian” prawdopodobnie przeniosę się do krainy wieczystego spokoju. Młodych życie już powinno nauczyć czujności, oni płacić będą cenę obietnic politycznych demagogów. Denerwujące jest odwrócenia tych zasad.

I czego tu nie rozumiesz...?

Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd”. - głosi art 45 Konstytucji RP. I czego tu nie rozumiemy? Słów: sprawiedliwy, jawny, właściwy, niezależny, bezstronny, niezawisły, bez nieuzasadnionej zwłoki. Gdybyśmy poważnie potraktowali owe określenia, to powszechny byłyby opór przeciw tzw reformie Ziobry, druzgocącej sens każdego z tych określeń.

Może przyzwyczajeni jesteśmy do pustej kurtuazji. Jeśli, okazyjnie, przy święcie, adresujemy do kogoś komplement, świadomie nadużywamy przymiotniki, ocierając się prawie o granicę kłamstwa. W kulturze szlacheckiej istniało kilkanaście zwyczajowych określeń szlachcica: wasza miłość, wasza zacność, wasza znakomitość; mieszczanin mógł liczyć na komplement: sławetny; a chłop – pracowity. Używano tych określeń przez grzeczność, nawet gdy szlachcic kochał jedynie siebie, mieszczanin słynął z oszust, a chłop był leniwy. O sądzie, dziś, też mamy różne mniemanie, więc słowa sprawiedliwy, niezależny, bezstronny, niezawisły, traktujemy jak ową sarmacką grzeczność.

Cztery woły Apokalipsy

Wojna, Zaraza, Głód i Śmierć – czterech jeźdźców z Apokalipsy św. Jana na koniu białym, ryżym, wronim i płowym: symbole nieszczęść. Doświadczenie uczy pokory: postęp techniczny i społeczny, odkrycia naukowe i upowszechnienie najnowszej technologii nie uchroniły nas.

Była zaraza – COVID; trwa wojna w Ukrainie; grozi głód, pokłosie zniszczenia ukraińskiego rolnictwa; śmierć też jakby przyspieszyła, statystyka nasza odnotowała, za ostatnie dwa lata, kilkaset tysięcy zgonów więcej niż wynikałoby to z demograficznych kalkulacji.

Igrzyska antyeuropejskie

Dumę narodową trzeba pompować: Polska ma pozycję mocarstwową, najlepszy rząd, najdalej widzącego politycznego lidera, najlepszą armię, gospodarkę i najmocniejszy pieniądz, o czym świadczy jego nazwa: złoty... Nasze ambicje mogą ograniczyć złośliwości przedmiotów martwych; jak by się człowiek nie natężał przy pompowaniu starej, dziurawej dędki, to i tak zamiast sukcesu ma flaka.

Nie oglądając się na problemy zewnętrzne (wojna) i wewnętrzne (inflacja) rząd nie rezygnuje z organizacji Igrzysk Europejskich w Krakowie latem 2023 r. Wojna i inflacja to kwestia przejściowa, Igrzyska przyniosą ogółowi trwały sukces, być może dzięki nim PiS-owski będzie kolejny prezydent Krakowa.

Nasi putinowcy

W czasach pi-ar pamięć jest obciążeniem, trzeba ją zabić hałaśliwą wrzawą, nadać „odwieczność” naszemu nowemu konceptowi, przypisać „wrogowi wewnętrznemu” nasze złe cechy, by swobodnie szczuć, budując solidarność opartą na strachu i nienawiści.

Nie ma w tym nic nowego, wystarczy przeczytać powieść Orwella o fikcyjnym roku 1984, przypomnieć seanse nienawiści organizowane przez Ministerstwo Miłości, z cyklicznymi zmianami adresatów naszych uczuć, w zależności od strategii wojennej Ministerstwa Pokoju.

„Putin – ch...”, krzyczymy dziś zgodnie, wola pomagania Ukrainie i Ukraińcom łączy zdecydowaną większość, przezwyciężyła podziały między tzw. lewicą a tzw. prawicą. Wobec zagrożenia i wobec obowiązku pomocy sąsiadom, dotkniętych nieszczęściem wojennej agresji, nastąpiła naturalna społeczna konsolidacja. Zadziałała pomocniczość, nie czekając na dyrektywy centrali, każdy wiedział co ma robić i to robił; samoorganizacja społeczna wzbudziła podziw w społeczeństwach innych państw, stała się przykładem „przyzwoitego zachowania”.

Banner 468 x 60 px

Banner 468 x 60 px