Banner Top

cz.Kontra

Co robić? Robić swoje

Mój znacznie starszy kolega siedział w latach 60-tych XX w więzieniu w Strzelcach Opolskich w towarzystwie „jedynego, prawdziwego, niemieckiego antyfaszysty” (według definicji owego kolegi). Ów antyfaszysta, gdy rozpalał się w dyskusji historycznej, dowodził głosem podniesionym: „ten Hitler to był skurwysyn, ta wojna była do wygrania”. W wielu domach sympatyków opozycji „antypisowskiej” padają podobne słowa: „ten Schetyna to...., ta wojna była do wygrania”.

Była. Niewątpliwie: na opozycję antypisowską oddano 8,9 mln głosów, na PiS ok 8 mln. Ale nie czyńmy za to winnym jedynie prezesa Schetynę.
Dotychczas ze strony elit opozycji antypisowskiej padały gorzkie słowa pod adresem społeczeństwa, które – ponoć – sprzedało się za 500+. Jednym z ostatnich aktów tej mody był upubliczniony tyłek celebryty-aktora, jako kwintesencja opinii o narodzie głosującym na PiS.

Lekcja wrześniowa

Zima zaskoczyła drogowców – mawiamy w sytuacji bezradności wobec zjawisk przewidywalnych. Bardziej cyniczni komentują takie zjawisko, opowiadając o okrutnej przyrodzie, która znów zjadła Indianina. Obrażę wielu zacnych ludzi, ale powiem brutalnie: nasza forma świętowania rocznicy katastrofy Września 1939 r. wyglądają jak uroczystości ku pamięci owego Indianina.

Nie żebym miał coś przeciwko Indianinowi; był to zapewne dobry i szlachetny człowiek, odważny, nie uciekał przed jaguarem, dał się mężnie przez niego pożreć. Warto więc wspominać tą jego dobroć i odwagę, łzę uronić, kwiaty złożyć. I szanując pamięć o nim myśleć cicho, a intensywnie, jak nie popełniać podobnych błędów. Lepiej być żywym Indianinem, niż odważnym pokarmem dla dużych kotów.

Rządy prawa czy rządy mafii

Czy Rzeczpospolita Polska jest państwem prawa? Ot, zagwozdka. Formalnie tak, zapisano to nawet w Konstytucji. Ale siłą głosów legislatury można zapisać w Konstytucji, że Polska jest krainą szczęśliwości; nie zmieni to jednak realiów „padołu łez”.

Prawo, nawet konstytucje, ma znaczenie, tylko wtedy gdy jest przestrzegane. Państwo prawa jest zatem bardziej określeniem stanu świadomości społecznej niż definicją ustroju państwowego.

Samorządność a sami-se-rządność

Państwo polskie jest w sporze z państwem polskim o przyszłość lotniska w Modlinie. Ponieważ dla jednego „państwa polskiego” Modlin jest „nie nasz”, marnotrawi się pieniądze podatnika polskiego, chcąc wybudować „nasz Modlin” w Radomiu. Podobnie idiotycznie wygląda spór o Westerplatte sprowadzający się do dyskusji, które uroczystości państwowe są nasze, a które wasze.

Przykłady takie są jednymi z wielu absurdów wynikających z idei centralizmu, będącej raczej ideą zawłaszczania państwa. Jeśli pewien człowiek żyje w przekonaniu, że „państwo to ja”; to jest to problem dla psychiatrów. Ale jeżeli temu osobnikowi zaczyna wierzyć większość obywateli, to rzecz się staje niebezpieczna.

PO brał, PiS dał, czyli zamki z piasku

Papier jest cierpliwym tworzywem, przyjmuje co dają, konserwując na swój sposób rzeczywistość. Potem ludzie złośliwi, tacy jak ja, bawić się mogą przypominając zapomniane słowa. Któż bowiem, pisał:

„Niewątpliwie najlepiej sprawdziła się samorządność na poziomie gmin. Kompetencje samorządu na tym szczeblu odnoszą się do najbardziej podstawowych potrzeb obywateli. Dzisiaj głównym problemem, z jakim borykają się gminy, jest niedobór środków finansowych na realizację powierzonych im zadań.

Damy wam szkołę...

Żeby nie było: tak, jestem za tym by nauczyciele zarabiali godnie, przynajmniej lepiej od górników. Płaca powinna odzwierciedlać pewną hierarchię wartości. A trwały przyszły dobrobyt państwa nie zależy dziś od wydobywania łopatą węgla z ziemi, ale na wydobywaniu myśli z głów.

Czas także skończyć z hipokryzją. Usługi publiczne nie różnią się w swej istocie od usług prywatnych, nie są przedmiotem darowizny wykonywanej przez pełnych poświęceń społeczników. Jeżeli uważamy, że pewne usługi są niezbędne dla rozwoju społeczeństwa, to płaćmy dobrze, by pozyskać do ich wykonywania najlepszych pracowników. Władza państwa, która upokarza swoich pracowników, oszczędza na pensji „budżetówki”, nigdy dobrego państwa nie stworzy; lukrować jedynie będzie wizerunek tego, co dobitnie określono jako „ch..., d...i kamieni kupa”.

Unia Miast

Mam poczucie bezsilności, gdy proszą mnie znajomi o wskazanie na kogo głosować w wyborach do Europarlamentu. Głosowanie to wybór indywidualny, tak jest i indywidualna jest odpowiedzialność za skutki wyboru.

Każdy zatem sam, we własnym sumieniu musi rozważyć decyzję. Nie będę się jednak uchylał przed wskazaniem własnego wyboru, zwłaszcza, że konsekwentnie będzie to ten sam wybór jak i w poprzednich eurowyborach; oddam głos na Jana Olbrychta. Znałem go jako dobrego burmistrza Cieszyna, jako dobrego Marszałka Województwa i od lat z uznaniem śledzę jego dokonania, jako europarlamentarzysty. Nie jest on, to prawda, z Częstochowy, ale w tych wyborach ważniejsze są dla mnie inne racje.

Łaskawe państwo

Wyobraźmy sobie spotkanie z Janosikiem w ciemnej uliczce. „Dawaj stówę – żąda harnaś – bo muszę dać pięć dych Kowalskiemu”.„Ale czemu ja? I czemu Kowalskiemu” - próbujemy negocjacji. „Nie filozofuj, bo dam w mordę ciupagą”. Możemy w takiej sytuacji pocieszać się: „łaskawy Pan; mógł zabić, pobić, zabrać cały portfel, a zadowolił się tylko stówą”.

Państwo jest takim tworem, który zajmuje się „janosikowaniem”, czyli transferami pieniędzy z kieszeni jednych podatników do kieszeni drugich. Jest to nieuniknione z wielu względów społecznych. Możemy na podstawie wielkości tych transferów określać, czy mamy do czynienia z państwem liberalnym (według tradycyjnej wykładni tego słowa), czy opiekuńczym.

Banner 468 x 60 px

Banner 468 x 60 px