Banner Top

Przekop śliczny, bo socjalistyczny

Na wieść o tym, że władze państwa zamierzają uruchomić wielki program inwestycyjny, rozsądni obywatele powinni w panicznym popłochu uciekać na Kiribati, albo jeszcze dalej. Doświadczenie mówi, że urzędnicy państwowi nie są zdolni produkować prostych gwoździ, więc bezpieczniej jest trzymać ich z daleka od gospodarki.

Polityk, niestety, dąży do maksymalnego poszerzenia swej władzy, zatem żerować musi na utopijnej wierze w socjalizm, wbitej do głów metodą nauczania. Polityk:

Dyktat znachorów

Za wcześnie jest na oceny; możemy dziś tylko, siedząc w domach w „namordnikach”, oglądać wieści przez telewizor, powstrzymując się od opiniowania, by nam przez maskę oczka nie zaparowały. Nie wiemy w jakim państwie najskuteczniej poradzono sobie z koronowirusem, nie wiemy nawet, czy groźba pandemii była realna czy wirtualna. Nie oglądamy świata, zmuszeni do izolacji, lecz przyjmujemy o nim opinie namaszczonych mędrców.

Zagrożenie wyostrza różnice między krajami dojrzałej demokracji i państwami dopiero dojrzewającymi do wolności. W Niemczech pani kanclerz Angela Merkel prawie codziennie cierpliwie wyjaśniała, tłumaczyła, przekonywała, odpowiadała na wszelkie pytania. Pomocą służyli jej fachowcy z Urzędu Zdrowia Publicznego, z Instytutu Kocha, z instytucji funkcjonujących od wielu, wielu lat, posiadających niekwestionowany autorytet oparty na rzeczywistym dorobku.

Pan Szumowski jako Żeleźniak

Był taki, wstydliwie zapominany incydent dziejach świata: zduszenie przez ruskiego chama kiełkującej rosyjskiej demokracji. 25 listopada 1917 r. (już po tzw rewolucji październikowej) odbyły się w Rosji wolne i demokratyczne wybory parlamentarne.

Mimo czasu wojny i zamieszek frekwencja była wysoka; głosowało 44,4 mln uprawnionych, ponad 50%. Najwięcej głosów zdobyli eserowcy (40%), bolszewicy uzyskali 23%. W Konstytuancie rząd pana Lenina liczyć mógł na 155 głosów, na 410 posłów. Demokracja jednak nie mogła wydrzeć władzy z rąk Lenina. 18 stycznia 1918 r. już w czasie pierwszego dnia obrad doszło do unicestwienia parlamentu. W nocy przyszedł matros Żeleźniak, powiedział, że warta jest zmęczona i kazał posłom się wynosić. Opornych pogoniono bagnetami i kolbami, do protestujących na ulicach otwarto ogień z karabinów maszynowych.

Bezgłowność

W doktrynie wschodniej w społeczeństwie nie opromienionym wolą Cara zaczyna się bezhołowie (bezgłowność). W doktrynie zachodniej w sytuacjach kryzysowych, gdy przestaje funkcjonować system administracyjnego zarządzania, każdy - nie czekając na rozkaz - powinien robić to co do niego należy, kierując się odpowiedzialnością za siebie i najbliższych oraz zasadami solidarności społecznej. Dwa różne światy, wypada wiedzieć na którym z nich żyjemy.

Na szczęście po dwóch tygodniach „paniki epidemiologicznej” zachowujemy się, jako społeczeństwo odpowiedzialnie i solidarnie. Rząd może udawać, że tym wszystkim rządzi; dla nas ważniejszym jest by nie przeszkadzał. A co mi, jako obywatelowi Rzeczpospolitej przeszkadza?

Przeszkadza mi ten stan nieodpowiedzialności, ta ucieczka głowy państwa, od obowiązków wynikających z Konstytucji.

Bezpieczność

Dzieci można spacyfikować bez użycia siły, by nie zadawały niezręcznych pytań. Służy temu doświadczenie praktyki edukacji publicznej. Gorzej z dorosłymi, ich, co najwyżej, można zagadać, ogłupić propagandową wrzawą...

Pytania nie znikną. Jeśli poważnie myślimy o wyborze Prezydenta Rzeczpospolitej, to nie traćmy czasu na dyskusję o chorobach nowotworowych, o wysokości emerytur, o rusko-polskim węglu, lecz pytajmy o najważniejsze. O tym jak Prezydent wywiązuje się, lub zamierza wywiązać z obowiązków podstawowych, zawartych w art 126 Konstytucji.

PRL musi odejść

„System, który odziedziczyliśmy po poprzednikach, nie może już istnieć. Stał się źródłem rozkładu gospodarki, dezorganizacji i degradacji życia, dehumanizacji stosunków między ludźmi./../ Nasza propozycja to gospodarka oparta na mechanizmach rynkowych, o strukturze własnościowej występującej w krajach wysoko rozwiniętych, otwarta na świat./.../ Alternatywa, którą proponujemy – to życie udane zamiast udawanego”. - Leszek Balcerowicz, 17 grudnia 1989 r.

Wmawianie, że istnieje spór o program Balcerowicza, wdrożony 30 lat temu, jest zwykłym eufemizmem, maskującym istotę spornej sprawy. Możemy, bo czemu nie, przytaczać podobne historyczne analogie. W drugiej połowie lat 20-tych XX w., z podobną mocą krytykowano reformy W. Grabskiego, likwidujące hiperinflację i wprowadzające wymienialną złotówkę.

Pan władza, czy pan policjant

„Na ulicy Kołłątaja, biła baba policaja...” - ta stara, lwowska, przyśpiewka obrazowała stosunek miejskiego plebsu do władzy, szczególnie do tej, co „w imieniu prawa” rządziła na ulicy.

Język ulicy bywa brutalny, władzy i stosowanego przez nią przymusu nikt nie lubi. Ale ten przymus i policja jest niezbędnym czynnikiem, by nawet ta lwowska baba mogła czuć się bezpieczna, by nie żyła w strachu, że to ją ktoś pobije na ul Kołłątaja   Aktualny więc zawsze pozostaje sposób organizacji społeczności łączący ochronę indywidualnej wolności z przymusem podporządkowania się dobru wspólnemu.

Pajacyk Prezydencki

Jest Pałac Prezydencki, w nim możemy ulokować Prezydenta albo Pajacyka Prezydenckiego. Pozornie, niewielka różnica; zdarza się nawet, że Pajacyk wygląda atrakcyjniej od człowieka, lepiej go ubrano, uczesano, pokazano na fotografii.

Gdyby funkcje lokatora Pałacu Prezydenckiego ograniczyć do reprezentacyjnych, to taki dobrze skrojony Pajacyk, pozbawiony ludzkich wad i słabości, byłby jak znalazł. To, że sterowany byłby przez ukrytą w cieniu rzeczywistą władzę, nie rzucałoby się w oczy, byle to dyskretnie robić.

Banner 468 x 60 px

Banner 468 x 60 px