Banner Top

Bezgłowność

W doktrynie wschodniej w społeczeństwie nie opromienionym wolą Cara zaczyna się bezhołowie (bezgłowność). W doktrynie zachodniej w sytuacjach kryzysowych, gdy przestaje funkcjonować system administracyjnego zarządzania, każdy - nie czekając na rozkaz - powinien robić to co do niego należy, kierując się odpowiedzialnością za siebie i najbliższych oraz zasadami solidarności społecznej. Dwa różne światy, wypada wiedzieć na którym z nich żyjemy.

Na szczęście po dwóch tygodniach „paniki epidemiologicznej” zachowujemy się, jako społeczeństwo odpowiedzialnie i solidarnie. Rząd może udawać, że tym wszystkim rządzi; dla nas ważniejszym jest by nie przeszkadzał. A co mi, jako obywatelowi Rzeczpospolitej przeszkadza?

Przeszkadza mi ten stan nieodpowiedzialności, ta ucieczka głowy państwa, od obowiązków wynikających z Konstytucji.

Bezpieczność

Dzieci można spacyfikować bez użycia siły, by nie zadawały niezręcznych pytań. Służy temu doświadczenie praktyki edukacji publicznej. Gorzej z dorosłymi, ich, co najwyżej, można zagadać, ogłupić propagandową wrzawą...

Pytania nie znikną. Jeśli poważnie myślimy o wyborze Prezydenta Rzeczpospolitej, to nie traćmy czasu na dyskusję o chorobach nowotworowych, o wysokości emerytur, o rusko-polskim węglu, lecz pytajmy o najważniejsze. O tym jak Prezydent wywiązuje się, lub zamierza wywiązać z obowiązków podstawowych, zawartych w art 126 Konstytucji.

PRL musi odejść

„System, który odziedziczyliśmy po poprzednikach, nie może już istnieć. Stał się źródłem rozkładu gospodarki, dezorganizacji i degradacji życia, dehumanizacji stosunków między ludźmi./../ Nasza propozycja to gospodarka oparta na mechanizmach rynkowych, o strukturze własnościowej występującej w krajach wysoko rozwiniętych, otwarta na świat./.../ Alternatywa, którą proponujemy – to życie udane zamiast udawanego”. - Leszek Balcerowicz, 17 grudnia 1989 r.

Wmawianie, że istnieje spór o program Balcerowicza, wdrożony 30 lat temu, jest zwykłym eufemizmem, maskującym istotę spornej sprawy. Możemy, bo czemu nie, przytaczać podobne historyczne analogie. W drugiej połowie lat 20-tych XX w., z podobną mocą krytykowano reformy W. Grabskiego, likwidujące hiperinflację i wprowadzające wymienialną złotówkę.

Pan władza, czy pan policjant

„Na ulicy Kołłątaja, biła baba policaja...” - ta stara, lwowska, przyśpiewka obrazowała stosunek miejskiego plebsu do władzy, szczególnie do tej, co „w imieniu prawa” rządziła na ulicy.

Język ulicy bywa brutalny, władzy i stosowanego przez nią przymusu nikt nie lubi. Ale ten przymus i policja jest niezbędnym czynnikiem, by nawet ta lwowska baba mogła czuć się bezpieczna, by nie żyła w strachu, że to ją ktoś pobije na ul Kołłątaja   Aktualny więc zawsze pozostaje sposób organizacji społeczności łączący ochronę indywidualnej wolności z przymusem podporządkowania się dobru wspólnemu.

Pajacyk Prezydencki

Jest Pałac Prezydencki, w nim możemy ulokować Prezydenta albo Pajacyka Prezydenckiego. Pozornie, niewielka różnica; zdarza się nawet, że Pajacyk wygląda atrakcyjniej od człowieka, lepiej go ubrano, uczesano, pokazano na fotografii.

Gdyby funkcje lokatora Pałacu Prezydenckiego ograniczyć do reprezentacyjnych, to taki dobrze skrojony Pajacyk, pozbawiony ludzkich wad i słabości, byłby jak znalazł. To, że sterowany byłby przez ukrytą w cieniu rzeczywistą władzę, nie rzucałoby się w oczy, byle to dyskretnie robić.

Co robić? Robić swoje

Mój znacznie starszy kolega siedział w latach 60-tych XX w więzieniu w Strzelcach Opolskich w towarzystwie „jedynego, prawdziwego, niemieckiego antyfaszysty” (według definicji owego kolegi). Ów antyfaszysta, gdy rozpalał się w dyskusji historycznej, dowodził głosem podniesionym: „ten Hitler to był skurwysyn, ta wojna była do wygrania”. W wielu domach sympatyków opozycji „antypisowskiej” padają podobne słowa: „ten Schetyna to...., ta wojna była do wygrania”.

Była. Niewątpliwie: na opozycję antypisowską oddano 8,9 mln głosów, na PiS ok 8 mln. Ale nie czyńmy za to winnym jedynie prezesa Schetynę.
Dotychczas ze strony elit opozycji antypisowskiej padały gorzkie słowa pod adresem społeczeństwa, które – ponoć – sprzedało się za 500+. Jednym z ostatnich aktów tej mody był upubliczniony tyłek celebryty-aktora, jako kwintesencja opinii o narodzie głosującym na PiS.

Lekcja wrześniowa

Zima zaskoczyła drogowców – mawiamy w sytuacji bezradności wobec zjawisk przewidywalnych. Bardziej cyniczni komentują takie zjawisko, opowiadając o okrutnej przyrodzie, która znów zjadła Indianina. Obrażę wielu zacnych ludzi, ale powiem brutalnie: nasza forma świętowania rocznicy katastrofy Września 1939 r. wyglądają jak uroczystości ku pamięci owego Indianina.

Nie żebym miał coś przeciwko Indianinowi; był to zapewne dobry i szlachetny człowiek, odważny, nie uciekał przed jaguarem, dał się mężnie przez niego pożreć. Warto więc wspominać tą jego dobroć i odwagę, łzę uronić, kwiaty złożyć. I szanując pamięć o nim myśleć cicho, a intensywnie, jak nie popełniać podobnych błędów. Lepiej być żywym Indianinem, niż odważnym pokarmem dla dużych kotów.

Rządy prawa czy rządy mafii

Czy Rzeczpospolita Polska jest państwem prawa? Ot, zagwozdka. Formalnie tak, zapisano to nawet w Konstytucji. Ale siłą głosów legislatury można zapisać w Konstytucji, że Polska jest krainą szczęśliwości; nie zmieni to jednak realiów „padołu łez”.

Prawo, nawet konstytucje, ma znaczenie, tylko wtedy gdy jest przestrzegane. Państwo prawa jest zatem bardziej określeniem stanu świadomości społecznej niż definicją ustroju państwowego.

Banner 468 x 60 px

Banner 468 x 60 px