Banner Top

Historie Jarosława Kapsy. Opowieść 11

CIEŃ BEREZY - W lutym 1934 Sąd częstochowski skazał na 1,5 roku więzienia Floriana Markowskiego, za pchnięcie nożem 18 sierpnia 1933 r  przechodzącego ul. Katedralną dziennikarza „Słowa Częstochowskiego” Dawida Altmana[1] . Czyn młodego działacza narodowego był odzwierciedleniem „ducha czasu” tego roku.

Cios nożem był odwetem za wcześniejsze zajścia zorganizowane przez częstochowski, prosanacyjny „Legion Młodych” oraz swoistą polemiką z tekstami Altmana o miejscowym Stronnictwie Narodowym. Kilka tygodni przed tym zajściem grupa z Legionu Młodych, w tym brat Dawida Altmana, próbowała zakłócić wiec narodowców w „Panoramie”.

Bojówka sanacyjna uzbrojona była w pistolety, uczestników wiecu, w tym prof. Romana Rybarskiego, obrzuciła kamieniami. Narodowcy podkreślali, że bojówka sanacyjna składała się w większości z Żydów. Publicystyka Altmana ostro atakowała narodowców, a jeszcze ostrzej Kościół. W odpowiedzi na adres Altmana nadsyłano listy grożące mu śmiercią. Zamach Markowskiego nie był zamierzony, lecz wynikał z tej ogólnej atmosfery nienawiści.

 

Godne uwagi są słowa wygłoszone w tej sprawie przez prokuratora Chwałowskiego: „Wszelkie tarcia na tle narodowościowym i wyznaniowym, gdy są silne, muszą być usunięte. Konstytucja Rzplitej gwarantuje każdemu obywatelowi wolność przekonań, równość praw i bezpieczeństwo. Przestępstwem więc już będzie, gdy grupa osób wznosi okrzyki antyżydowskie. A w Częstochowie mieliśmy już tego rodzaju manifestacje tłumne. Odpowiedzialność za to ponoszą jednostki kierownicze, wytwarzające nastrój antyżydowski (...) Od nienawiści krok do katastrofy, jaka miała miejsce 18 sierpnia...[2] Odpowiadając prokuratorowi adwokat Tadeusz Plebanek mówił: „wszyscy ludzie uczciwi i lojalni obywatele państwa mają zasady tolerancji na względzie, ale trudno dopuścić, aby jakiś cudzoziemiec, obcy duchowi polskiemu, obcy sprawie walki i dążeń niepodległościowych był wśród nas uprzywilejowany. Takiego hasła, aby mordować, w Stronnictwie Narodowym, nie ma, ale jest natomiast hasło, że gospodarzem w Polsce może być tylko Polak, tu urodzony  w tradycjach polskości wychowany..”. Sąd w tej sprawie nie rozstrzygał sporu ideologicznego. Uznał za naganny sam fakt napadu i zranienia, za ten czyn wymierzył karę więzienia.

Wyrok trudno uznać za pobłażliwy, lub świadczący o tolerowaniu ekscesów antyżydowskich. Aparat państwa represjonował sprawców takich ekscesów w sposób prawny i pozaprawny. Bo tak  można określić incydent mający miejsce 17 lutego 1934 – policja wtargnęła na zebranie Koła Młodych SN w lokalu na ul. św. Rocha 35. Uczestników spotkania pobito, robiąc tzw. „ścieżkę zdrowia”, a następnie zatrzymano na dwie doby[3].

W czerwcu 1934 r od kuli zamachowca zginął w Warszawie Minister Spraw Wewnętrznych Bronisław Pieracki. Żałoba po Jego śmierci miała charakter manifestacji propaństwowej. W Częstochowie kilkadziesiąt tysięcy osób uczestniczyło w ostatnim pożegnaniu.  Trumna ze zwłokami transportowana była koleją, ponad półgodziny pociąg specjalny zatrzymano  w Częstochowie, by społeczeństwo mogło oddać hołd. Na cześć zmarłego przemianowano plac Magistracki w plac Pierackiego[4]  ( dziś Biegańskiego). W takiej atmosferze ukazało się 20 czerwca Rozporządzenia Prezydenta RP o utworzeniu miejsca odosobnienia dla osób działających przeciw państwu i porządkowi publicznemu[5] . W trybie administracyjnym, choć pod nadzorem sędziego śledczego, przedstawiciele rządu mogli zdecydować o umieszczeniu na okres 3 miesięcy osoby uznane za zagrażające porządkowi. Dwa dni później rozpoczęły się aresztowania, jako pierwsi do nowego obozu w Berezie Kartuskiej, trafili działacze ONR i SN, w tym Jan Mosdorf i Bolesław Piasecki[6]. Potem sankcję dotknęły działaczy ukraińskiego OUN-u, KPP, innych organizacji a nawet osób podejrzanych o przestępstwa gospodarcze. W ciągu pierwszych tygodni do obozu w Berezie trafiło blisko 500 osób.

W Częstochowie aresztowanie działaczy SN nastąpiło 23 czerwca. Do aresztu trafili: Stefan Niebudek, Jeremiasz Stysiński, Euzebiusz Laitner, Stanisław Deska, Adam Gębisz, Kazimierz Studnicki, Anastazy Klama, Roman Blachnicki, Florian Markowski, Władysław Mejer oraz Stefanowski z Kłobucka[7]. Większość narodowców zwolniono 8 lipca. Komunikat w prasie 17 lipca poinformował o zesłaniu do Berezy Anastazy Klama z SN oraz młody Żyd Eljan Wajsberg podejrzany o komunizm[8].

W lipcu w socjalistycznym „Robotniku” ukazał się pierwszy reportaż o Berezie. Obóz umieszczony był na Polesiu, w dawnym klasztorze Kartuzów, służącym w carskich czasach jako koszary. Dwupiętrowy budynek koszarowy otoczony był wysokim parkanem z drutem kolczastym.  Więźniowie pracowali fizycznie, „nawet silni i przyzwyczajeni do pracy fizycznej chłopi ukraińscy uginali się pod ciężarem wydobywanej ziemi. Inni zaś z wyglądu inteligenci wątli i pozbawieni muskułów (...) mieli plecy zlane potem..(....) Obok ukraińskiego chłopa pracuje znany mi z Warszawy członek ONR, ocierając się ramieniem o Żyda. Wszyscy mają zmęczone, wymizerowane twarze...”[9]. Reporter „Robotnika” nie uzyskał prawa wizytowania obozu, nadzorowanego bezpośrednio przez wojewodę Wacława Kostkę-Biernackiego, słynącego już wcześniej z piekła jakie dla więźniów urządził w Brześciu. Reporter nie poznał głodowych racji żywnościowych, miejsc do spania na gołym betonie...Nie mógł usłyszeć o upokorzeniach, o czołganiu w kału zach moczu, o trenowaniu „żabek”, o biciu uwięzionych...Ta prawda ujawniała się po wyjściu pierwszych „bereziaków”.

Istnienie obozów usprawiedliwiała prasa sanacyjna[10]. „Express czerwony” dowodził: likwidacja elementów, nawołujących do stosowania terroru w życiu publicznym, stawała się coraz bardziej konieczną potrzebą. Musiałaby być podjęta bez względu na tragiczne strzały w dniu 15 czerwca”.Inaczej, bardzo rozsądnie, zabrzmiał tekst w konserwatywnym „Czasie”: „Zlikwidować charakter masowy ONR – tak. Zamknąć organizacje akademickie w murach uniwersyteckich – tak. Zabronić pozdrowień hitlerowskich – tak. Zabronić agitacji – tak (...) Zlikwidować wszystkie bojówki – bezwzględnie tak. Podkreślamy wszystkie bojówki wszystkich organizacji, zarówno opozycyjnych jak i prorządowych. Jeżeli wśród tych bojówek są terroryści -ukarać ich surowo. Jeżeli są ekscesy – pociągnąć sprawców do surowej odpowiedzialności. Ale stosować represje masowe – nie. Bo represje masowe są zawsze szkodliwe, zawsze niebezpieczne, zawsze ubolewania godne”

Bereza pozostanie w pamięci historycznej jako haniebna karta dziejów II Rzeczpospolitej. Ale krzywdzące jest ocenianie tego faktu z naszej perspektywy bez  uwzględnienia tła. Czytając o bezkarnych ekscesach umundurowanych bojówek partyjnych, w tym o getcie ławkowym na uczelniach, o pałkarzach bijących żydowskie dziewczyny, o wybijaniu szyb w żydowskich sklepach, pytamy dziś: czemu państwo nie chroniło swoich obywateli. Otóż próbowało chronić: tworząc dla sprawców tej przemocy obóz w Berezie. Inna rzecz, że ta ochrona była nieskuteczna, a jej realizacja powodowała szereg nadużyć. Ale też, przy całej ograniczonej skuteczności, być może terror państwa przeciw partyjnym terrorystom ocalił Polskę przed gorszymi wypadkami. Nie tylko przed takimi obozami koncentracyjnymi jak w Niemczech hitlerowskich i ZSRR. Europa 1934 roku nie była oazą spokoju.

W lutym w Austrii doszło do otwartych walk między bojówkami marksistowskimi, hitlerowskimi i faszystowskimi. W ciągu dwóch tygodni zanim wódz faszystów Dolfuss nie wprowadził porządku, zginęło blisko 2 tys ludzi. W czerwcu kanclerza Dolfussa zabiła bojówka hitlerowska. W marcu podsycane przez komunistów zamieszki we Francji przyczyniły się do śmierci ok 700 osób. Do tego dodajmy terror w Niemczech ( w czerwcowej „nocy długich noży” zginęło kilkuset SA-manów), we Włoszech ( skrytobójcze mordy socjalistów), ZSSR, Hiszpanii, Portugalii, Rumunii...Liberalni Czesi w więzieniach przetrzymywali ponad 100 Polaków domagających się swobód narodowościowych, gorsze represje  spotykały Słowaków i Rusinów. Taka była Europa i takie tło naszej Berezy.

Czasy zmieniają ludzi. Wśród aresztowanych w Częstochowie w czerwcu 1934 r był Stefan Niebudek. Młody adwokat był niekwestionowanym liderem częstochowskich narodowców. Wybrany do Zarządu Głównego SN, pełnił do wojny funkcję szefa propagandy. Napisał broszurę „W kraju czarnych koszul” chwalącą Mussoliniego, popełnił też reportaż o Przytyku, gdzie winą za pogrom antysemicki obciążył samych Żydów. W czasie okupacji odważnie zdecydował się na uczestnictwo w antyniemieckiej konspiracji. Aresztowany 18 maja 1941 r trafił do Auschwitz. Tam współtworzył z Witoldem Pileckim ruch oporu. Rozstrzelano go 14 stycznia 1943 r, umierając z okrzykiem „Niech żyje Wielka Polska” miał zaledwie 33 lata. Nie był wyjątkiem na tle wielu innych narodowców, którzy przeszli obóz w Berezie. Także w Auschwitz w październiku 1943 r zginął jeden z pierwszych „bereziaków” Jan Mosdorf. W obozie angażował się w ramach ruchu oporu w pomoc Żydom...O tym tak samo musimy pamiętać.

dla cz.info.pl Jarosław Kapsa

Przypisy:
[1] Goniec Częstochowski nr 24 z 31.01.1934 s 3
[2] Goniec Częstochowski nr 25 z 1.02.1934 s 4
[3] Goniec Częstochowski nr 38 z 17.02.1934 s 4
[4] Goniec Częstochowski nr 137 z 19.06.1934 r s 4
[5] Goniec Częstochowski nr138 z 20.06.1934 r s 2
[6] Goniec Częstochowski  nr 140 z 22.06.1934 r s 2
[7] Goniec Częstochowski  nr 142 z 24.06.1934 r s 6
[8] Goniec Częstochowski  nr 160 z 17.07. 1934 r s 6
[9] Goniec Częstochowski  nr 161 z 18.07.1934 r s 5
[10] Goniec Częstochowski  nr 144 z27.06.1934 r s 1

Banner 468 x 60 px

Banner 468 x 60 px