Banner Top

Remis, który bardziej cieszy niż smuci

  • Published in cz.Sport

Można powiedzieć, że piłkarze Skry Częstochowa wykonali plan minimum i zremisowali we wtorkowe popołudnie na wyjeździe w 32. kolejce trzeciej ligi z Ruchem Zdzieszowice 2:2. To sprawia, że podopieczni Pawła Ściebury wrócili na pierwsze miejsce w tabeli, ale jeszcze nie mogą być pewni awansu.

Starcie w Zdzieszowicach kończyło 32. serię gier. Częstochowianie zdawali sobie sprawę w jakim położeniu się znajdują.

Zwycięstwo z Ruchem pozwoliłoby im samodzielnie usadowić się na fotelu lidera, natomiast remis sprawiłby, że Skra zrówna się punktami ze Ślęzą Wrocław. Porażka oczywiście byłaby najgorszym scenariuszem.

Pierwsze minuty zdecydowanie należały do gospodarzy, którzy swoją przewagę udokumentowali bramką już w 7. minucie autorstwa Dawida Czaplińskiego. Mijały kolejne minuty, ale Skra wciąż waliła głową w mur i długo nie potrafiła stworzyć zagrożenia pod polem karnym „Zdzichów”. Dopiero rzut wolny wykonany przez Krzysztofa Naporę był pierwszym tego symptomem. Pomocnik Skrzaków kapitalnie przymierzył zza szesnastki, ale piłka odbiła się od poprzeczki i wylądowała tuż przez linią bramkową.

To czego nie zrobił Napora, sfinalizował z przytupem Damian Nowak. Napastnik częstochowskiego zespołu fenomenalnie posłał futbolówkę z rzutu wolnego w samo okienko bramki częstochowianina Oskara Kubika, który w przeszłości grał w częstochowskich klubach takich jak Victoria, Raków i Skra. „Spadający liść”, „Stadiony świata” – tego typu określenia można było usłyszeć na obiekcie w Zdzieszowicach. Wyrównanie nastąpiło w idealnym momencie, ponieważ był to typowy gol do szatni.

W drugiej połowie kibice byli świadkami analogicznej sytuacji, w której to Skra lepiej rozpoczęła drugie czterdzieści pięć minut. Znowu w roli głównej wystąpił Nowak, który wykorzystał podanie z lewego skrzydła Oktawiana Obuchowskiego i precyzyjnym uderzeniem blisko krótkiego słupka dał prowadzenie ekipie Pawła Ściebury. Niestety częstochowianie nie cieszyli się zbyt długo, ponieważ kilka chwil później do remisu doprowadził Jakub Czajkowski.

W końcowej fazie tej rywalizacji Skra skupiła się na defensywie. Z boiska zszedł niewidoczny Daniel Rumin, który jednak musiał przez cały mecz radzić sobie z podwójnym, a momentami nawet potrójnym kryciem rywala. W jego miejsce pojawił się pomocnik Łukasz Kowalczyk. Ruch wyczuł pismo nosem i naciskał coraz mocniej. Wydawało się, że gospodarze rzutem na taśmę zdobędą zwycięską bramkę, ale po nerwowej końcówce udało się dowieźć Skrze cenny remis do końca.

Zdobyty punkt oznacza powrót na fotel lidera, ponieważ Skra posiada lepszy bilans bramkowy od Ślęzy Wrocław. To jednak nie wystarczy, aby wywalczyć awans, ponieważ w takim przypadku o losach obu drużyn zadecyduje spotkanie barażowe na neutralnym terenie. Do tego jeszcze daleka droga, bowiem do końca sezonu pozostały jeszcze dwie kolejki, w których wiele się może zdarzyć. Emocji na pewno nie zabraknie, a terminarz wydaje się, że nadal sprzyja Skrzakom, którzy już w sobotę zagrają w Głubczycach z Polonią.

Ruch Zdzieszowice – Skra Częstochowa 2:2 (1:1)

Dawid Czapliński 7.min., Jakub Czajkowski 58. min. – Damian Nowak 45. min., 54. min.

Krystian Natoński, cz.info.pl

Banner 468 x 60 px

Banner 468 x 60 px