Banner Top

Woj – Oj – Wództwo

Na początku było Słowo. Wyrzekł je u zarania VIII Kadencji Sejmu RP, 25 listopada 2015 r., poseł Szymon Giżyński: „W 1998 r. Polska utraciła województwo częstochowskie. Naszej ojczyźnie odebrano województwo częstochowskie, by jej duchową stolicę Częstochowę pozbawić otuliny, tak potrzebnej i koniecznej do pełnienia narodowej służby administracyjnej i cywilizacyjnej.

Uczyniły to celowo i z całą bezwzględnością i rozmysłem ówczesne kosmopolityczne i liberalne elity władzy. Skoro w 1998 r. zlikwidowano województwo częstochowskie z przyczyn czysto i wyłącznie ideologicznych, to najwyższa pora, by Częstochowie przywrócić wojewódzki status z pobudek jak najściślej ideowych, w imię polskiej racji stanu i polskiego interesu narodowego. Tak to rozumie największy polski polityk współczesnej doby - mąż stanu pan prezes Jarosław Kaczyński, tego gorąco pragną mieszkańcy Częstochowy, ziemi częstochowskiej i polscy patrioci”.

Wpisana była ta opowieść w radość polityka z faktu, że „polski naród 24 maja i 25 października 2015 r. z własnej woli i własnego wyboru sam siebie zaprzągł do kieratu niepodległościowego”.

Dobra. Było. Mamy kierat niepodległościowy, w który wpisaliśmy się (jako naród) z własnej woli. A co z województwem? Pomińmy wiążący się z nim słowotok: listy, petycje, oświadczenia wypowiedzi. Rzeczywistość kształtują fakty. Istotnym jest odpowiedź na pytanie: czy w konfrontacji z rosnącym centralizmem zarządzania państwem Częstochowa zdołała zachować, a nawet umocnić, swoją regionotwórczą funkcję? Każde duże miasto może, w zależności od aspiracji swoich elit, pełnić rolę regionotwórczą, lub też ograniczyć się do bycia powiatem grodzkim.

Koniec rolniczej stolicy Województwa Śląskiego

„Kosmopolityczne i liberalne elity władzy” likwidując województwo częstochowskie dążyły do decentralizacji także nowych, dużych regionów. Przyjęto, że województwo śląskie tworzone powinno być z subregionów (w części odpowiadających dawnym województwem), a polityka regionalna ma być sumą polityk lokalnych. W ramach tej decentralizacji Częstochowa stałą się „stolicą” śląskiego rolnictwa. Tu ulokowano wojewódzkie zarządy Ośrodka Doradztwa Rolniczego i Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Wydawało się logicznym, że dążenie do województwa (zwiększanie regionotwórczej roli naszego miasta) wyrażać się powinno w wzmacnianiu owej „rolniczej stolicy”, w tym przez przeniesienie tu kolejnych instytucji z otoczenia rolnictwa. Stało się inaczej. Celem Ministerstwa Rolnictwa w rządzie PiS było połączenie różnorodnych agencji i stworzenie centralistycznie zarządzanego Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa.

Projekt ustawy o KOWR opiniowała 9 lutego 2017 r sejmowa Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi obradująca pod przewodnictwem posła Jarosława Sachajko z Kukiz15[1]. Zgodnie z projektem oddziały terenowe KOWR miały zostać utworzono po jednym w każdym województwie. W związku z tym poprawkę zgłosił poseł Ryszard Telus z PiS. „Chodzi o podzielenie oddziału terenowego w województwie zachodniopomorskim na dwa oddziały. Uzasadnienie jest takie, że po pierwsze jest to jedno z większych województw; nie wiem, czy nie największe spośród województw. Po drugie, jeśli chodzi o zasoby nieruchomości Skarbu Państwa, to województwo też ma jeden z większych zasobów. Chodzi po prostu o to, żeby rolnicy mieli bliżej do oddziału terenowego. To jest jakby dobre wyjście, lepsze rozwiązanie dla rolników. O to właśnie chodzi w poprawce.” Projekt ustawy wraz z poprawką został przyjęty. Po głosowaniu doszło na komisji do ciekawego dla nas dialogu.

Przytoczmy za stenogramem obrad:
Poseł Szymon Giżyński (PiS):
Czy można jeszcze zadać pytanie panu ministrowi odnośnie do całej ustawy?
Przewodniczący poseł Jarosław Sachajko (Kukiz15):
Proszę pytać. Oczywiście.
Poseł Szymon Giżyński (PiS):
Panie ministrze, chciałem się dowiedzieć, jaki jest zapis dotyczący lokalizacji siedziby śląskiego – czyli też regionalnego – oddziału KOWR w województwie śląskim? W propozycji sprzed dwóch tygodni w statucie była lokalizacja w Katowicach.
Proszę mi też łaskawie odpowiedzieć na pytanie, jakiej rangi w kontekście ustawy jest statut? Czy statut podlega zmianom bezpośrednio rozporządzeniami, także rozporządzeniami pana ministra? Czy też jest integralną częścią ustawy w sensie zupełnej niezmienności statutu? Proszę uprzejmie o wyjaśnienia.
Przewodniczący poseł Jarosław Sachajko (Kukiz15):
Bardzo proszę.
Sekretarz stanu w MRiRW Zbigniew Babalski:
Panie przewodniczący, Wysoka Komisjo, kolego pośle. Już mówiłem o tym na poprzednim posiedzeniu Komisji i wyjaśniałem, że statut nadaje minister właściwy do spraw rolnictwa i rozwoju wsi. W tymże statucie to minister wspólnie – zapewne po głębokiej analizie, jeśli chodzi o miejsca i siedziby oddziałów KOWR – wskaże te miejsca. W tej chwili statut jest załącznikiem do ustawy jako materiał pomocniczy i informacyjny. Ostateczny kształt statutowi nada minister właściwy do spraw rolnictwa i rozwoju wsi po przyjęciu ustaw.
Poseł Szymon Giżyński (PiS):
Mam pytanie dodatkowe.
Przewodniczący poseł Jarosław Sachajko (Kukiz15):
Bardzo proszę.
Poseł Szymon Giżyński (PiS):
Panie ministrze, jakie miasto, jaka miejscowość na dzisiaj jest wskazana jako siedziba w przypadku województwa śląskiego?
Sekretarz stanu w MRiRW Zbigniew Babalski:
Na dzisiaj w dokumencie – pomocniczym, powtarzam jeszcze raz wyraźnie – są wskazane Katowice.
Poseł Szymon Giżyński (PiS):
Dziękuję uprzejmie. /.../”

Nie wiemy, czy słowa „dziękuje uprzejmie” dotyczyły wdzięczności posła za likwidację śląskich zarządów ODR i ARiMR w Częstochowie i przeniesienie ich do Katowic; może było to grzecznościowe skwitowanie uzyskanych informacji. Fakt jednak pozostaje faktem: poseł PiS Szymon Giżyński, były prezes częstochowskiej ARiMR i były wojewoda częstochowski, z grzeczności i lojalności wobec swojej partii przyczynił się walnie do osłabienia funkcji regionotwórczych naszego miasta.

Spójność bez PKS-u

Geograficzne centrum naszego miasta przypomina krajobraz po bombardowaniu: ruina Domu Księcia, ruina dworca PKS, rachityczny plac z budkami, centrum „lumpexów” na dawnym Węglobloku. Taka jest wizytówka naszej troski o komunikacyjną spójność regionalną.

Cechą każdego dużego miasta jest rozlewanie się. Widać to w danych statystycznych: liczba mieszkańców Częstochowy zmniejsza się, wzrasta ilość mieszkańców pobliskich gmin: Olsztyna, Poczesnej, Konopisk, Rędzin itd. Jest także inna prawidłowość: rozwój dużego miasta pozytywnie oddziałuje w promieniu wyznaczonym realnym czasem dojazdu (ok 1 godziny). Z tego względu mieszkańcy Częstochowy korzystają z rozwoju Katowic, a z rozwoju Częstochowy nie mogą skorzystać mieszkańcy Koniecpola (realny czas dojazdu ponad 1,5 godziny). Około 30% uczniów naszych szkół średnich dojeżdża z gmin powiatu częstochowskiego, kłobuckiego, myszkowskiego. Prawie co czwarty pracownik naszych przedsiębiorstw pochodzi spoza Częstochowy. Co dzień blisko 40 tys ludzi migruje między Częstochową (szkoła lub miejsce pracy) a gminami podmiejskimi (miejsce zamieszkania). Gdyby nie było pasażerskiej komunikacji zbiorowej, to trzeba do 100 tys samochodów „częstochowskich” doliczyć jeszcze 20 tys „przyjezdnych”, zajmujących „nasze” miejsca parkingowe, korkujących „nasze drogi”. Być może nawet więcej. Tam gdzie brak jest przewoźników transportu zbiorowego lawinowo rośnie ilość samochodów osobowych. Najwięcej w przeliczeniu na 1000 mieszkańców jest samochodów w powiecie myszkowskim i kłobuckim; o 60-70% więcej niż w „bogatych” Katowicach i Gliwicach.

Ponieważ przepustowość dróg i ilość miejsc parkingowych jest ograniczona, Częstochowa powinna starać się by możliwie najwięcej ludzi przybywało do miasta komunikacją zbiorową.

Mieliśmy szansę; zaprogramowane środki UE kierowane miały być na projekty z zakresu integralności terytorialne, w tym na odbudowę transportu pasażerskiego. KE, widząc to co i my widzimy, chciała, by zmniejszyć presję transportu indywidualnego, przenosząc strumienie codziennej migracji do różnorodnych form transportu zbiorowego. Problem w tym, że KE nie dostrzega tego, co nam wydaje się oczywiste. Miasta dbają o własne firmy przewozowe (MPK) nie widząc powodu by martwić się o transport z gmin podmiejskich. Państwo i województwo zostało obciążone kosztem dotowania własnych przewoźników kolejowych (PKP, Przewozy Regionalne, Koleje Śląskie). Bezpańskie zostało najistotniejsze dla mieszkańców subregionu częstochowskiego pole: zbiorowy transport autobusowy, niegdyś kojarzony z państwowym przedsiębiorstwem PKS.

Samorząd miejski jest organizatorem transportu miejskiego, ma wpływ na rozkład jazdy, wyznaczenie linii, ceny biletów. Samorząd wojewódzki na podobnej zasadzie organizatora ma wpływ na regionalny transport pasażerski kolejowy. Kto jest organizatorem i ma wpływ na regionalny (subregionalny, powiatowy) transport pasażerski autobusowy? Nikt - jest tu, wygodna dla władz każdego szczebla „czarna dziura”. Właścicielem częstochowskiego PKS jest Skarb Państwa. Odpowiedzialność właścicielska ograniczyła się w czasach rządu PiS do zmiany prezesa i rady nadzorczej. Łatwiej się ministrom bajdurzy o milionie elektrycznych autobusów na polskich drogach, niż podjąć decyzję o przyszłości częstochowskiego PKS-u. Stan firmy jest taki jak każdy widzi: ruina dworca, rozklekotane autobusy, stopniowa likwidacja kolejnych linii. Wbrew przekonaniu nowego Premiera, że wszystko co państwowe jest lepsze; cierpiący na uwiąd starczy PKS przegrywa rywalizację o klienta z mobilnymi prywatnymi podmiotami.

Brak określenia przyszłości PKS spowodował, że nie mogło powstać – za środki unijne – centrum przesiadkowe. To co dziś się planuje, to ubogacone przystanki miejskiej komunikacji, w znikomym stopniu służące integracji subregionalnej. Nie znając przyszłości, PKS nie mógł skorzystać, tak jak nasze MPK, z dotacji unijnych na zakup nowych autobusów. Szansa była... i odjechała.

Pozostała „czarna dziura” odpowiadająca „nigeryjskiemu” modelowi rozwoju. Jak chcą sobie ludzie z Koniecpola, Kłomnic czy Konopisk pracować lub uczyć się w Częstochowie, niech się sami martwią o dojazd. Państwo jest zajęte planowaniem centralnego lotniska i fabryk elektrycznych  pojazdów.

Przepraszam, a gdzie tu jest IPN

Polityk lokalny jest pasem transmisyjnym upowszechniającym centralnie przygotowane przekazy dnia. Lokalny patriotyzm PiS ma świecić blaskiem odbitym z centrali. Dlatego radni PiS chcieli budować pomnik „Inki” (sanitariuszki zamordowanej przez komunistów na Pomorzu), zapominając o wcześniejszej uchwale Rady Miasta o budowie pomnika żołnierzy AK. Na fali przekazu dnia byli „żołnierze wyklęci”, AK przestało być modne.

W oświadczeniu o restytucji województwa autorstwa Szymona Giżyńskiego zabrzmiały tony patriotyczne; „Budulcem przywróconego i przyszłego województwa częstochowskiego będzie obszar między metropolią górnośląsko-zagłębiowską i metropolią łódzką: święta polska ziemia jakby pozostająca we władaniu narodowych bohaterów, tak obficie zroszona krwią powstańców styczniowych, żołnierzy Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych i Konspiracyjnego Wojska Polskiego, ziemia owiana legendą zbrojnego czynu niepodległościowego żołnierzy wyklętych, opromieniona dziełem i ofiarą życia generała Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca”.

Na zasadzie kontry politycznej (jak jedna partia mówi „czarne” to druga musi to nazywać „białe”) rozległy się głosy negujące bohaterstwo, a nawet zarzucające czyny zbrodnicze żołnierzom NSZ i KWP (powstańców styczniowych i AK z niewiadomych powodów nie ruszano). Mit zderzył się z mitem - na dyskusję opartą na znajomości faktów w polityce nie ma miejsca.

Ponieważ PiS w „polityce historycznej” posługuje się IPN, na przekór temu PO chce likwidacji tej instytucji. Wypada więc członkom i sympatykom członków PO zadać delikatne pytanie: a kiedy w Częstochowie ostatni raz widzieli IPN... Dlaczego tu chcą likwidować coś co już zostało w praktyce zlikwidowane?

Gdy powstał Instytut utworzono w Częstochowie samodzielną (choć podległą Katowicom) placówkę kierowaną przez Sławomira Maślikowskiego. I był to najlepszy okres działań IPN w Częstochowie; regularnie odbywały się wykłady o najnowszej historii, prezentowano wystawy, w tym także lokalne, uwzględniające doświadczenia historyczne ziemi częstochowskiej. Godna uznania była praca badawcza Wojciecha Rotarskiego nad dziejami lokalnej „Solidarności”. Niestety, krok po kroku ograniczano autonomię placówki, po 2010 r lokalni pracownicy zostali przeniesieni do katowickiej centrali; wizytując jedynie swoje miasta. Brakowało także Częstochowy w planach badawczych,  wydawniczych czy wystawowych katowickiego IPN. Najpoważniejsze opracowania o „Warszycu” napisali pracownicy IPN z Łodzi i z Opola.

Odszedł z IPN Sławomir Maślikowski, odszedł kilka miesięcy temu Wojciech Rotarski. W Częstochowie pozostał jedynie punkt, będący „skrzynką pocztową” umożliwiającą kontakty z katowicką centralą. O wykładach, wystawach, filmach itp. można już zapomnieć; podobnie jak i o systematycznych badaniach nad naszą historią najnowszą. Nie przejął takich badań instytut historii AJD, ograniczając się do „bezpiecznych okresów” sprzed końca II wojny światowej. Żartem jest konkurs o „Solidarności” organizowany przez związek i Urząd Miasta; specjalnie do komisji konkursowej dobiera się osoby, które nie miały ani własnych doświadczeń, ani dorobku badawczego w tej dziedzinie.

Fałszywa historia jest matką fałszywej polityki. I o to w tym chodzi. Likwidacja częstochowskiego IPN służy karmieniu mitów, zastąpieniu dyskusji opartej na faktach politycznymi przekazami dnia. Wychowywana na faszystów młodzież częstochowska ma poznać tylko taką historię, która ułatwia wydalanie z siebie okrzyku „tak jest”. Samodzielnie myśląca młodzież jest koszmarnym widmem dla rządzących. Niestety, nie tylko tych z PiS-u...

Powiatujemy się i prowincjonujemy na własne życzenie. Ciężar odpowiedzialności za region jest dla nas niewygodnym balastem. Wyrzućmy więc za burtę hipokryzję. Nie ma powodów i podstaw by w kampanie przed wyborami samorządowymi wpisywać odgrzewany kotlet marzeń o województwie.

Wojewódzka krowa nie da więcej mleka, choć byśmy ją ozdobili stosownymi tabliczkami i pieczątkami. Czas by myśleć i pracować na rzecz dobra wspólnego, jakim jest miasto i subregion; a nie dowartościować się słowotokiem.

dla cz.info.pl Jarosław Kapsa

Przypisy:
[1] Zapis dyskusji za stenogramem sejmowej komisji http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/biuletyn.xsp?documentId=D15E725208053BB8C12580C6004F7FB1

Banner 468 x 60 px

Banner 468 x 60 px